środa, 12 marca 2014

Słowo wstępu.

Uczono mnie, że zawsze należy się przedstawiać. Nieco to trudne jeśli wziąć pod uwagę, że za bardzo nie wiem komu i czy w ogóle komuś. Każdego interesuje coś innego, więc powiem o sobie to co uważam za słuszne.
Lubimy na ogół wiedzieć ile ktoś ma lat, co robi i jak żyje. Jestem po trzydziestce a gdyby mój wiek pokazano w wersji z przecinkiem i trzeba by było to zaokrąglić to... niestety licznik pokazałby 4,0. Trochę się wzdrygnęłam bo nigdy do tej pory w tej kategorii o sobie nie pomyślałam. Osoby czterdziestoletnie- jak dotychczas- jawiły mi się jako stare po prostu. Aż tu proszę - witamy w klubie. Hm. Tylko, że ja się nie czuję ani trochę stara, poważna i stateczna. 
Poza tym, aktualnie przebywam na urlopie macierzyńskim a jak na nim nie przebywam, to pracuję w korporacji. Korposzczurem też się nie czuję bo nie cenię kariery, stopni i związanych z tym splendorów. Wręcz przeciwnie - gardzę tym i się brzydzę, gdyż z praktyki wiem, że w znacznej większości wiąże się to z nieczystymi zagraniami, gierkami, układami. Nie mówię tu stricte o mojej firmie. O swoich współpracownikach myślę ciepło. Są osoby, które bardzo mi pomogły. Oczywiście dla równowagi są też takie, na widok których błękit nieba staje się obrzydliwy a zagrania z Mody na sukces to igraszka. Dla mnie lojalność, odpowiedzialność, uczciwość i kręgosłup moralny są ważne. Praca jest po to żeby zarobić pieniądze. Niestety nie mogę powiedzieć, że jest moją pasją.  Lubimy się  tak jak skazaniec i jego cela.
Co jeszcze? Moje stado liczy wraz ze mną trzy sztuki. Jedna z nich jest nieletnia,  nie poznało to nawet wszystkich pór roku. 
Co mną kieruje? Po co chcę słać słowa w otchłań internetowego świata? W zasadzie sama do końca nie wiem. Mam przeczucie, że będzie to rodzajem odskoczni i zachowania kilku szarych komórek przy życiu. Tych ostatnich, które jeszcze się nie zamieniły w mleko, kaszkę i pieluchy. 
Co lubię, co mnie interesuje i gdzie chadzam w wolnych chwilach - o tym niebawem.
Będzie o wszystkim czyli o tak zwanym życiu, ale na wesoło a na pewno z dystansem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz